Streptococcus agalactiae należy do bakterii paciorkowca grupy B. Bakterie te naturalnie zasiedlają układ pokarmowy człowieka, a u kobiet, ze względu na bliską odległość pochwy i odbytu mogą znajdować się również w układnie rozrodczym. Choć naturalnie bakterie te nie stanowią zagrożenia dla życia i zdrowia nosiciela, mogą się okazać niebezpieczne dla płodu oraz przechodzącego przez kanał rodny noworodka. Szacuje się, że od 10 do 30% zdrowych kobiet jest nosicielkami bakterii streptococcus agalactiae jednak wyłącznie u niektórych pań zakażenie daje objawy w postaci stanów zapalnych.

Jak diagnozować?

Choć uznaje się, że bakterie streptococcus agalactiae nie są niebezpieczne dla naszego zdrowia, to niezwykle istotnym jest, aby wiedzieć co się dzieje w organizmie. W tym celu warto przeprowadzić specjalistyczny test, który pozwoli stwierdzić obecność bakterii w układzie rozrodczym. Ogólnodostępne testy pozwalają w prosty sposób zweryfikować, czy doszło do zakażenia. Osoba wykonująca test pobiera próbkę z pochwy, czasami również z cewki moczowej, a następnie przekazuje materiał do laboratorium zajmującego się diagnostyką Streptococcus agalactiae.

Badanie na obecność wirusa Streptococcus agalactiae można wykonać również przy pomocy najnowocześniejszych testów opartych na badaniu reakcji łańcuchowej polimerazy (PCR). Badanie to uznawane jest za bardzo skuteczne, a jego czułość określa się na poziomie powyżej 99%, wykrywając tym samym nawet niewielką ilość bakterii.

Ze względu na wysokie ryzyko zakażenia noworodka wdrożono program, mający na celu ograniczenie liczby zgonów stanowiących powikłania zakażeniem Streptococcus agalactiae . W tym celu, każda ciężarna w 37 tygodniu ciąży odbywa badania przesiewowe. Wykonuje je lekarz ginekolog. Badanie jest całkowicie bezpieczne, zarówno dla matki, jak i dla dziecka oraz bezbolesne – przypomina cytologię. Przeprowadzenie badania pozwala wykryć obecność bakterii, a następnie wdrożyć odpowiednie leczenie.

Jak leczyć?

W zależności od uzyskanego wyniku lekarz wdroży odpowiednie leczenie. Aktualnie stosowane są różne praktyki zwalczania zakażenia Streptococcus agalactiae. Standardowo lekarze stosują antybiotykoterapię. Inaczej sprawa się ma w przypadku kobiet ciężarnych. Ze względu na bezpieczeństwo płodu część lekarzy rezygnuje z podawania przyszłej matce antybiotyków do czasu porodu, gdzie następnie stosuje się chemioprofilaktykę śródporodową. W metodzie tej kobieta rodząca na cztery godziny przed rozwiązaniem otrzymuje dożylnie antybiotyk o niezwykle silnym działaniu.

Niebezpieczeństwo związane z zakażeniem Streptococcus agalactiae:

Zakażenie bakterią paciorkowca w ciąży wiąże się z zagrożeniem nie tylko dla noworodka, ale również dla kobiety ciężarnej. Niewielkie bakterie mogą przedostać się z pochwy bezpośrednio do macicy powodując rozerwanie pęcherza płodowego, co doprowadzić może do wystąpienia zakażenia błon śluzowych macicy. Również bakterie przeniesione do ran powstałych w wyniku porodu mogą wpłynąć negatywnie na stan zdrowia kobiety.

Choć wskazane powikłania nie muszą dotyczyć każdej kobiety, należy pamiętać, że wyłącznie stałe monitorowanie stanu zdrowia – specjalistyczne testy weneryczne- mogą skutecznie ustrzec przed przykrymi konsekwencjami. Do zakażenia Streptococcus agalactiae może dojść w każdej chwili, również przez nieodpowiednią higienę toaletową. Jeśli kobieta wykryje w swoim organizmie paciorkowce z grupy B leczenie powinien podjąć również jej partner seksualny. Tylko w ten sposób można się uchronić przed ciągłymi nawrotami choroby.

3 KOMENTARZE

  1. Bałam się kiedy byłam w ciąży, że się zaraziłam tym paciorkowcem i nie wiedziałam nawet że jakoś mi będą mogli to wykryć, ale tak jak tu jest napisane – robią badania przesiewowe. Dzięki temu mialam pewność, że nie jestem zarażona tą chorobą 🙂

  2. Dobrze ze tu trafilam.
    Myslalam ze musze isc do lekarza na badania zeby sie dowiedziec czy to co mi dolega to jest paciorkowiec czy jeszcze cos innego, a tu niespodzianka, ze testy mozna zrobic w domu.
    Fajnie, zaoszczedze mnostwo czasu i wreszcie bede miala pewnosc.

  3. Moja przyjaciółka po ciąży robiła testy bo myślała, że się zaraziła. Na szczęście wszystko ok. Ale dobrze, że sprawdziła… Dziwi mnie, że ludzie ignorują to co się dzieje z ich ciałem i nie myślą, że dziwne pieczenie czy ból może być spowodowany na przykład paciorkowcem albo wirusem ;/
    Lepiej zamiast życ w strachu zdecydować sie na działanie i potem być zdrowym człowiekiem 😀

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here