Strona główna Ureaplasma

Ureaplasma

Ureaplasma urealyticum należy do tzw. mykoplazm genitalnych, czyli drożdżopochodnych grzybów, należących do jednostki taksonomicznej Candida, które atakują głównie narządy płciowe. Zwykle przyczyniają się do powstania zapalenia pochwy u kobiet oraz zapalenia żołędzi i napletka u mężczyzn. Kandydoza może mieć różny przebieg, w zależności od szczepów, jakie aktualnie atakują ciało. (Na ogół zakażenie przebiega z udziałem kilku patogenów, nigdy nie ma sytuacji, że atakuje tylko jeden).Objawy kliniczne są różne. Czasami nie ma ich w ogóle, zwłaszcza u mężczyzn. W przypadku kobiet pojawia się swędzenie, pieczenie, czasami owrzodzenie spowodowane drapaniem, serowate, nieprzyjemne upławy (bardzo obfite u ciężarnych), bolesność, uczucie palenia w okolicach sromu. W rzadkich przypadkach choroba może rozwinąć się nawet i w gardle. Zwłaszcza u noworodków, których matka była zarażona.

Dlaczego choroba najczęściej dotyczy kobiet?

Drogie Panie, wszystko wynika z naszej fizjologii i budowy anatomicznej. Nasza cewka moczowa jest krótsza i szersza, niż ta u mężczyzn, zlokalizowana jest też znacznie bliżej odbytu. Z uwagi na bliskie położenie odbytu, wszystkie pasożyty mają ułatwiony dostęp do genitaliów. Nie ukrywajmy, że okolice płciowe to wprost wymarzone miejsce wszystkich chorobotwórczych drobnoustrojów do rozwoju. Pasożytują w takowych warunkach, bo rozwijają się w komórkach nabłonków, pokarmu im nie brakuje, a ciepłe, wilgotne środowisko stwarza im korzystne warunki do rozmnożenia i ogólnej egzystencji.

Co sprzyja rozwojowi choroby?

Ureaplasma, jak wszystkie mykoplazmy ma czynniki, które predysponują do rozwoju grzybicy. Wiedz, że grzyby bytują dosłownie wszędzie. Pełno ich w powietrzu, w toaletach publicznych i domowych, na stołówkach, a najwięcej... w klawiaturach komputerów i panelach dotykowych smartfonów. Nie chorujemy, choć jesteśmy nosicielami, bo nasza odporność im na to nie pozwala. Standardowy Polak, ma dość dobrze działający układ odpornościowy, którego komórki z łatwością radzą sobie z nadmiarem pasożytów. W normalnych warunkach, jest ich mnóstwo na całym nasze ciele. Gdy jednak, z przyczyn bliżej nieokreślonych, jakiś czynnik spowoduje choćby zmianę pH, zaburzenie hormonalne, czy niedobór mikro czy makroelementów, grzyby jakby "wyczuwają" naszą ludzką słabość i poczynają kolonizować najbardziej delikatne tkanki. Oczywiście, na pierwszy ogień idą nabłonki.

Rozwojowi choroby wpływają używki, a w tym alkohol, papierosy, niektóre leki, urazy, otarcia, przerwania ciągłości skóry, stres, nieprawidłowa czynność gruczołów wydzielania wewnętrznego (nadnercza, tarczyce, przytarczyce), cukrzyca, otyłość, nowotwory, immunosupresja, choroby z autoagresji, alzheimer.

Do powikłań powodujących inne przykre schorzenia należą: poronienie, przedwczesne wypływanie płynu owodniowego, przedwczesny poród, zahamowanie rozwoju płodu, odmiedniczkowe zapalenie nerek, zapalenie narządów miednicy mniejszej, niedrożność jajowodów, zakażenie błon płodowych, infekcja wewnątrzmaciczna, zakażenie połogowe, sepsa.

Jak widać, większość powikłań chorobowych jest nietoksycznych dla matki, ale mają ujemny wpływ na rozwój płodu. Niepokojąca grzybica jest objawem cukrzycy. Leczenie sprowadza się do aplikowania gotowych preparatów naskórnie: nystatyna, notamycyna, klotrimazol, ekonazol, ketokonazol, bądź przyjmowania doustnego: flukonazolu 1 razy po 100 mg przez 14 dni lub itrokonazolu. Kobietom ciężarnym poleca się nystatynę, notamycynę i klotrimazol (II i III trymestr ciąży). Leczenie kobiet karmiących piersią jest niewskazane. Szacuje się, że bardzo duża ilość osób aktywnych seksualnie, jest zakażona. Oczywiście, nie każde zakażenie od razu się ujawnia. Najczęstsze objawy, to te, wskazujące na zapalenie cewki moczowej. Zwykle pojawiają się też trudności z oddawaniem moczu, nieuzasadnione parcie na pęcherz, podwyższona temperatura ciała i serowate upławy, wycieki, częstsze niż zwykle oddawanie moczu. U mężczyzn pojawia się tzw. "nierzeżączkowe zapalenie cewki moczowej", zapalenie gruczołu krokowego i jąder, nasienie zawiera mniejsze ilości cynku i selenu, co prowadzi do nietrwałej, uleczalnej niepłodności, zapalenie najądrzy, zapalenie nerek, u kobiet: zapalenie szyjki macicy, jajników, jajowodów i macicy. Warto wiedzieć, że typowe dla kobiet schorzenia związane z obecnością pasożyta, mogą powodować raki i wady płodowe.

U noworodków diagnozuje się zakażenia układu oddechowego, ośrodkowego układu nerwowego, odczynowe zapalenie stawów i powikłania immunologiczne. Ureaplasma w ciąży wbrew pozorom, jest jedną z najgorszych rzeczy, jaka może się przytrafić. O ile, dla samej kobiety zakażenie raczej nie jest groźne i często dochodzi do samowyleczenia, o tyle, dla dziecka może może być wyznacznikiem zdrowia lub choroby. Właśnie dlatego, poleca się wszystkim paniom ciężarnym wykonanie testu diagnostycznego. Jedną z najbardziej wiarygodnych metod jest metoda PCR. Testy można kupić za ok. 150 zł w Internecie czy drogerii lub aptece. Badanie daje wysoce wiarygodny wynik. Istnieje też metoda biochemiczna, dzięki której, można dowiedzieć się, czy nie jest się zakażonym innym rodzajem grzyba. Na podstawie wykonanego antybiogramu, można też ocenić wrażliwość szczepów na działanie niektórych antybiotyków, stosowanych w zakażeniach ureaplazmowych.

Istnieje też znana laboratoryjna metoda hodowlana, zwana potocznie "posiewem". Ogląda się wówczas charakterystyczne kolonie mykoplazm, przyjmujących kształt "sadzonego jaja" z wystającym środkiem, pod mikroskopem optycznym pod powiększeniem 50-100 razy. Dodatni wynik świadczy o obecności mykoplazm w badanym materiale biologicznym. Na ogół pobiera się wymaz z cewki moczowej, odrobinkę moczu porannego lub wymaz z szyjki macicy, macicy i itp. Z uwagi na to, że drogi moczowe z reguły są silnie zanieczyszczone bakteriami, metoda posiewu stopniowo odchodzi do lamusa, gdyż nie daje 100% pewności.

Najbardziej polecanym przez farmaceutów jest test Mycoplasma IST. Metoda jest czuła i sprawdzona. jest oparta o działanie enzymów, które ujawniają pewne specyficzne fragmenty materiału genetycznego pasożyta, których inne organizmy nie posiadają. Może i Ureaplasma sama w sobie jest niegroźna, ale gdy w grę wchodzi życie i zdrowie dziecka, sytuacja diametralnie się zmienia. Większość populacji nie ma pojęcia o tym, że na pozór niegroźny grzyb może narobić niezłego galimatiasu w życiu mamy i jej dzidziusia.

Jeśli zatem, podejrzewasz, że możesz być nosicielem, czym prędzej udaj się do lekarza ginekologa i wykonaj test!